Projekt Herrenvolk

Projekt Herrenvolk (2)

W tym dziale:

Mięso herrenvolku

Mięso herrenvolku (1)

Artykuły dotyczące Projektu: Mięso herrenvolku.

Zobacz artykuły...
wtorek, 02 lipiec 2019 16:38

Węzeł gordyjski w Hurghadzie

Zamieścił

Ten artykuł jest komentarzem do świeżego newsa z TVN.

Nie ma to jak dobra powieść w odcinkach, która nigdy się nie kończy. W TVN znowu pojawia się na chwilę temat Magdaleny Żuk. Jest dużo zamieszania, pół sensacyjny, bo ze znakiem zapytania, tytuł: "Magdalena Żuk przed śmiercią była pod wpływem narkotyków? Rodzina przeprowadziła własne śledztwo. Co ustalili w Egipcie?", ale efektów brak.

Artykuł w Polska the Times

No i w zasadzie nie ustalili nic. Co prawda rodzina twierdzi, że Magdalena Żuk przed śmiercią była pod wpływem narkotyków i aby zdobyć dowody ojciec i siostra Magdaleny Żuk polecieli do Egiptu, a towarzyszyła im, i tu uwaga, reporterka UWAGI, ale nie ma na to żadnych dowodów.
 
Niestety na niewyjaśnianiu tej sprawy zależy zbyt wielu osobom. Malo osób rozumie, że rozpatrywanie tej sprawy jako odrębny przypadek nie ma sensu. To jak wnioskowanie o tym jak wygląda układanka puzzle na podstawie tylko jednego elementu, który przedstawia jedynie błękit nieba. Nadto, jak i w przypadku Smoleńska, o czym wspominał płk. Piotr Wroński, klucze leżą głównie w Polsce. Z politowaniem można tylko patrzeć jak wyrusza do Egiptu kolejna ekspedycja w poszukiwaniu bursztynowej komnaty.
Minęło już dwa lata od śmierci Magdaleny Żuk. Można być naiwnym i wierzyć, że urzędnicza machina prokuratury dokona jakiegoś postępu. Jednak więcej świadczy przeciw temu. 
Jeśli już we wstępie auto artykułu pisze nową wersję historii, że Magdalena Żuk samotnie pojechała na wakacje do egipskiego kurortu, to czego się spodziewać dalej.
W istocie pojechała pod opieką i spod tej opieki nie wyrwała się do końca. Wymowne są jednak słowa z nagrania. "Ja nie wrócę stąd. Oni tutaj mają różne sztuczki, zabierz mnie stąd". Niewielu rozumie zuchwałość tej akcji. Cała heca z publikacją nagrania miała służyć nie tyle albii, ale uciszeniu innych dziewczyn. "Popatrzcie, nic nam nie zrobicie. Prokuratura też dla nas pracuje". Tak można streścić historię z nagraniem. I rzeczywiście, błyskotliwi śledczy z obu krajów ustalili... nic.
Nigdy prokuratura nie oburzyła się na oczywiste wydarzenia uwiecznione na filmie ze szpitala. Przypomina to śledztwo w sprawie śmierci Andrzeja Leppera.
Detektyw Rutkowski też nie widział tego, co widzieli nawet przeciętni internauci. Zakończył swoje śledztwo twierdzeniem, że przyczyną śmierci kobiety było załamanie psychiczne. W artykule autor stwierdza, że rodzina Magdaleny Żuk oświadczyła, że z takim wyjaśnieniem sprawy, nigdy się nie zgodzi i że będzie czekać na ustalenia prokuratury.
Nowe podejście do sprawy polegało na zamieszkaniu przez siostrę Magdaleny Annę w tym samym hotelu. Nie do końca wiem, jak osoba niedoświadczona w pracy wywiadowczej miałaby wykorzystać ten fakt. Samo bycie w miejscu zbrodni nie wystarczy, trzeba umieć patrzeć na szczegóły, analizować powiązania pomiędzy nimi, odtworzyć zmienność ich w czasie.
Jak czytamy w artykule: "Marsa Alam nad morzem czerwonym, to miejscowość wyłącznie turystyczna. Na pustyni stoją tylko hotele i budynki mieszkalne dla personelu. Turyści mają ograniczoną swobodę poruszania się. Są bardzo dokładnie obserwowani przez obsługę, a wszystkie wyjścia z hotelu są odnotowywane na recepcji". Jeśli ten opis jest prawdziwy to przypomina bardziej bazę wojskową lub obóz koncentracyjny, w obu przypadkach kojarzący się jak najgorzej.
I tu dochodzimy do pierwszych błędów. Wspomniany stan psycho-fizyczny Magdaleny rodzina chce ustalić w zasadzie na przypuszczeniach zbudowanych na podstawie opowieści menadżera hotelu. Siostra Magdaleny, Anna jest przekonana, że mimo surowych zasad panujących w Egipcie, Magdalena była pod wpływem narkotyków.
Opowieść menadżera brzmi tak "31 lat pracuję w hotelarstwie i pierwszy raz widziałem coś takiego. Ona, na przykład: biegła i sama upadała. Nie wywracała się, tylko robiła to specjalnie. Zadzwonili do mnie o godz. 5 i powiedzieli, że ona chce skakać z rampy. Powiedziałem obsłudze, żeby jej nie zostawiać samej, gdziekolwiek pójdzie, idźcie z nią, obchodzili się z nią jak z dzieckiem. W lobby hotelu była w samej bieliźnie, zdjęła jeansy. Może oszalała, bo była tutaj sama." Ten opis zawiera mnóstwo słabych punktów i równie dobrze może być całkowicie nieprawdziwy. Rozbrajające jest jednak tłumaczenie, iż zakaz posiadania narkotyków miałby spowodować jakieś trudności w ich zażyciu. Afganistan to kraj muzułmański a heroina jest tam bardzo ważnym składnikiem gospodarki.
Surowe zasady nie są po to, by wyplenić narkotyki, lecz by były one dochodowe dla nielicznej grupy.
Kolejna tragikomedia to próba pracy na dokumentach egipskiej prokuratury. Nawet, jeśli są tam nieścisłości, to zrozumie je jedynie ktoś, kto był analitykiem kontewywiadu  Dokumenty zwykle są preparowane i nie można im ufać. Liczy się wszystko, kolor, data, parafka, dziwne treści, korelacja z innymi dokumentami. Jednak rodzinie nie umożliwiono nawet przejrzenia dokumentów. Po co kusić los?
"- Cholernie mnie boli, że nic nie załatwiliśmy – mówi pani Anna Cieślińska, siostra Magdaleny i dodaje: Nie powiemy, że ona sama sobie to zrobiła, bo wiemy, że przyczyniło się do tego wiele osób. Wskazują na to filmy. No i raport egipski, który jest, o którym nam nie wolno mówić." To jedyny efekt ekspedycji. Jednak ostatnie słowa nie do końca zgodne są z prawdą. Ale o tym może innym razem.
Ojciec z kolei ma inną teorię: "- Mimo, że jestem ojcem to wszystko tutaj jest pod górkę. Ciężko coś załatwić. Inne realia niż w Europie. To jest całkiem inne życie, tylko kasa się liczy. Jest korupcja, bez tego nie idzie pewnych rzeczy załatwić." Pytanie jednak, co załatwiła prokuratura polska. Przecież ta podobno jest w innych realiach, europejskich, a tu można wszystko załatwić szybko i bez pieniędzy. Czyż nie?
 
Opis rozmowy z kolejnym menadżerem byłby dobrym materiałe do czarnej komedii. W Port Ghalib, gdzie Magda rzekomo wyskoczyła ze szpitalnego okna jest nigdy wcześniej niepokazywane nagrania z monitoringu, na którym podobno "oni" ją trzymają, ponieważ "ona" próbowała wyskoczyć z okna. Ludzie ją trzymali, aby nie wyskoczyła, chcieli ja ratować.
Z pewnością. Tyle, że raczej obciąża to sprawców jeszcze bardziej. Skoro wiedzieli, że jest "szalona" i wiedzieli, że próbowała wyskoczyć, to jednak jakoś do rzekomego skoku doszło. Pytanie też, gdzie jest film, który potwierdza, że Magda przez okno "wyskoczyła" bez pomocy osób trzecich. Wszędzie były kamery, tylko nie tam i nie wtedy. Kolejne zdziwienie powinien wywołać fakt, co ten film robi w szpitalu. Powinien być zabezpieczony i ujawniony w śledztwie.
Jedyny swoisty "footprint" to wykonane tuż po "upadku" z okna zdjęcia z tomografu, których pani Anna i jej ojciec wcześniej nie widzieli (co w ogóle zawierają akta polskiej prokuratury ???). Testów na obecność narkotyków w szpitalu nie wykonano. Odsyłam w górę tekstu do "surowych zasad" dotyczących narkotyków.
Wyprawę podsumowuje ostatni akapit: "Rezydent, który miał opiekować się Magdaleną Żuk podczas jej pobytu w Egipcie, okazał się nieuchwytny."
Szkoda że tak wiele wysiłku poszło na marne.

wtorek, 19 luty 2019 20:26

I ETAP Projektu Herrenvolk

Zamieścił

Platforma społecznościowa

W ramach Projektu Herrenvolk mamy zamiar stworzyć platformę, która będzie pozbawiona wad Facebooka. Jest to tytaniczna praca, dlatego podzieliliśmy ją na etapy. Jaka będzie korzyść? Przede wszystkim:

  • Wolność wypowiedzi.
  • Pełna odpowiedzialność za słowa.
  • Zastąpienie w znacznej części sądownictwa publicznego sądownictwem arbitrażowym.
  • Wolność od trolów, prześladowań i fałszywych kont.
  • Zbudowanie kontrwywiadu obywatelskiego.

 

Platformy YouTube i Facebook są opanowane przez opcję, która stworzyła monopol lewackiej poprawności politycznej w sieci. Nie istnieje żadna poważna alternatywa.Ta jednostronna narracja służy też do kierowania strumieni finansowych tylko do zasilania tychże opcji. Stworzone zostało perpetuum mobile.

Właśnie w ramach Projektu Herrenvolk przekornie chcemy utworzyć całkowicie wolnościową platformę. Platformę, gdzie nikt nie będzie pozbawiony arbitralnie i prewencyjnie wolności wypowiedzi. Tak, tworzymy prawdziwą republikę - na razie wirtualną, a potem w rzeczywistości - gdzie gwarantowana będzie zarówno wolność wypowiedzi, jak i prawo do poszanowania dóbr osobistych.Te dwie rzeczy możemy i powinniśmy zrównoważyć. Odpowiedzialność za słowa winna być wtórna a nie prewencyjna, W postaci cenzury narzuconej przez nieznanych moderatorów Facebooka. Natomiast wymierzanie sprawiedliwości powierzone zostać winno arbitrom o wysokim poziomie etycznym a przede wszystkim poddanym nieustannej kontroli społecznej. Kontrola ta najlepiej jest sprawowana poprzez wybory.

Sądownictwo arbitrażowe

Chcemy to osiągnąć przez rozwój sądownictwa arbitrażowego, którego wyczerpujące podstawy prawne są już teraz w kodeksie postępowania cywilnego i ustawodawstwie międzynarodowym. Wystarczy je wdrożyć w życie, gdy osiągnąć efekt, o którym marzymy od dawna, a który ciągle wydaje się być za horyzontem.

Zgodnie z regułami wolności i trójpodziału władzy, kandydatów na arbitrów będą mogli zgłaszać aktywni członkowie społeczności naszego portalu.

Poprzez przystąpienie do społeczności portalu, wraz z weryfikacją tożsamości członek społeczności w formie oświadczenia skierowanego do niej oraz przyrzeczenia publicznego wyrazi zobowiązanie wobec wszystkich obecnych oraz przyszłych członków serwisu do tego, iż spory dotyczące wolności wypowiedzi a także inne pomiędzy członkami społeczności, podda rozstrzygnięciu wybranemu przez tę społeczność arbitrowi lub składowi arbitrów. W ten sposób zakończy się mordęga z nieprzejrzystym systemem blokowania kont, jaki jest na facebooku. Uniknie się też konieczności zapoznawania się z ciągle niewydolnym systemem sądowniczym naszego państwa. W ten sposób możemy wyłączyć praktycznie wszystkie istotne kwestie z gestii sądów państwowych.

Jednocześnie sądy te na podstawie obowiązującego prawa są zobowiązane do respektowania wyroków arbitrażu społeczności.

Opłaty sądowe, które nie będą wyższe, niż w sądach państwowych, będą stanowić źródło wynagrodzenie arbitrów (za rzetelną pracę należy się rzetelne wynagrodzenie), a szybkość rozstrzygnięć w stosunku do ociężałych sądów państwowych będzie szokująca.

Inne cele

"Uwolniona" wolność wypowiedzi i sądownictwo w pełni kontrowane przez społeczność pozwolą nam zrealizować kolejny cel, Jakim jest likwidacja patologii w pozostałych dziedzinach życia publicznego.

Chodzi tu o budowanie państwa wersji "fit", jeśli chodzi o obciążenia podatkowe i "hard", jeśli chodzi o obronność militarną a przede wszystkim kontrwywiadowczą.

System portalu będzie umożliwiać przeprowadzanie referendów, wpierw w ramach społeczności, potem - po fazie testów - w ramach prawa publicznego, zarówno opiniodawczych, jak i z czasem w coraz większym zakresie wiążących.

Liczymy, iż wypracowany przez naszą społeczność mechanizmy zastąpią skostniały, niereformowalny informowany system.

Zbudowanie kont wywiadu obywatelskiego będzie stanowić zdrowy fundament kontrwywiadu państwowego.

Etap 1

Na początku musimy zbudować system informatyczny a jednocześnie społeczność (kilka tysięcy zweryfikowanych osób),Które wzajemnie będą oddziaływać na siebie. Ten system ma być do ludzi a nie odwrotnie. Projekt jest skalowalny, to znaczy, że już od tej chwili rozpoczął działanie pod adresem Herrenvolk.pl (kiedy urośnie zrobimy referendum w sprawie jego nazwy).

Etap 1. Obejmuje stworzenie systemu arbitrażu (wybory arbitrów, system rozwiązywania sporów) oraz testy modułu referendalnego. W kolejnych etapach będziemy dodawać do niego nowe funkcjonalności (np. system pomocy prawnej we wszyskich dziedzinach prawa, system informacji obywatelskiej, pracy nad uproszczeniem systemu podatkowego i deregulacją prawa, rozwój w kierunku społecznych referendów itp.).

A dziś możecie:

  • Zarejestrować się
  • Nadsyłać artykuły dotyczące tego, co uważacie za ważne (każdy członek może to zrobić, szukamy też redaktorów, którzy będą zawiadywać treścią).
  • Nawiązywać relacje (wiemy, jeszcze jestem nieco toporne, ale może być lepsze).
  • Nadsyłać propozycje, jak chcecie, by wyglądało nasz system.
  • Zasilać projekt finansowo.

 

Cel finansowy 1. etapu: 200 000 zł

Liczba zweryfikowanych użytkowników: 5000

Czas realizacji: 12 miesięcy od osiągnięcia celu finansowego

 

Przypomniamy o zbiórce TUTAJ: ZBIÓRKA NA PROJEKT HERRENVOLK