Wolność

Wolność (1)

Wolność we współczesnym świecie. Czy jest, a jeśli tak, to czym jest? I co jej grozi?

piątek, 29 marzec 2019 14:06

Niewolnictwo korporacyjne

Zamieścił

W grupie Projekt Herrenvolk Dorota Tyszkiewicz zacytowała artykuł z branży aptekarskiej, który przypomniał mi o współczesnym wymiarze niewolnictwa.

Tu link do artykułu. Aptekarze mają dość. Głośno mówią o patologiach w aptekach…

Słuchamy cię uważnie...

Według autorów reportażu TOK FM w jednej z sieci aptekarskiej są podsłuchy, a kadra zarządzająca może podsłuchiwać co pracownicy polecają klientom. Podobno dlatego, żeby pracownicy wciskali klientom nieprzebadane suplementy. I oto "dla dobra" klientów, "w trosce" o ich zdrowie, bo przecież klient nasz pan, podsłuchy mają zapewnić jakże potrzebne... zyski właścicielom sieci.

Wciska się suplementy, na których najlepiej się zarabia. Są to preparaty zwykle niskiej jakości. Niebadane. Proces sprzedaży wygląda tak. Wpierw przychodzi mail, że mamy aptekarze mają wymieniać lek na inny. Potem pracowników rozlicza się z efektów sprzedaży.

Piekielna zaraza

Jeśli ktoś myśli, że te problemy dotyczą tylko aptekarzy, to grubo się myli. Korporacje stają się powoli synonimem piekła. Sprzedaje się im nie tylko ciała, ale i dusze. Z czasem bowiem pracownik zaczyna brudzić sobie tak samo ręce, jak kadra zarządzająca lub... odchodzi. Schemat jest podobny. Dobrze prosperujące przedsiębiorstwo, spełniające w miarę misję służenia klientowi, zostaje przejęte przez kadrę zarządzającą pozbawioną wszelkich zahamowań. Wszystko postrzega się w liczbach, nawet pracowników.

Jest to gospodarka rabunkowa

Związki zawodowe albo się likwiduje, albo przekupuje. W ten sposób pozbywa się pierwszej przeszkody. Kolejna to udziały pracownicze. Poprzez serię zachowań, fałszywych informacji "zachęca się" pracowników do wyzbywania się nawet resztki akcjonariatu (jeśli jeszcze jest). Potem na warsztat idzie majątek. Wydziela się nieruchomości do odrębnej spółki, a pracownicy zostają jako aktyw spółki przeznaczonej do upadku. W ten sposób spółka z pracownikami płaci za wynajem spółce nieruchomości. Wszystko zostaje w sumie u tych samych właścicieli, ale w razie upadłości pracownicy nie będą mieli z czego zaspokajać swoich roszczeń.

Rebranding i przymusowe zakupy

Oprócz wydzielania nieruchomości, wydziela się dział doradczo-marketingowy odpowiedzialny często za rebranding. Rebranding jest ulubionym narzędziem krwiopijczych menadżerów, bowiem można tam utopić naprawdę dużo pieniędzy. Wprowadzenie nowego znaku graficznego za 1 mln. A co tam. Nowe święcące banery. Zrobi je firma brata. Nowe papiery firmowe? Drukarnia córki.

Kolejną złotą kurą jest spółka produkująca towary, które... musi nabyć spółka "z pracownikami". W ten sposób najbardziej obciążona finansowo jest część sprzedażowa. Pracowników przyucza się do tysiąca ról. Muszą być sprzedawcami, księgowymi, sprzątaczkami, tragarzami, listonoszami, marketingowcami jednocześnie. Najlepiej za najniższą krajową. W ten sposób po wyssaniu całego miodu poprzez spółkę nieruchomości, rebrandingową i produkcyjną można utrzymywać w spółce pracowniczej tzw. permanentny stan napięcia pozwalający zrobić z załogi zombie. Wyśrubowane normy śrubuje się jeszcze mocniej. Pracownicy nie mają czas na myślenie, ponieważ zarzuca się ich celowo pracą w ilości niemożliwej do wykonania. W ten sposób do pracownika można mieć zawsze pretensję lub pretekst do zwolnienia. A nawet jeśli nikt tych argumentów nie używa, to pracownik podświadomie zaczyna się czuć winny, że nie kończy pracy. 

Noc żywych trupów

Jest to wspaniałe narzędzie do przejęcia kontroli nawet nad rodziną lub domem pracownika. Bowiem nieukończona praca pozostaje w jego myślach i zadręcza od wyjścia z pracy, w nocy, aż do powrotu następnego dnia lub po weekendzie. Zapomnijcie wtedy o wychodzeniu do kina, na spacery, odwiedzinach rodziny... Ciężar w głowie zwykle powoduje, że pracownik poświęca wpierw czas na oglądanie seriali, a potem pada wykończony do łóżka. W nocy do snu z głębokiej podświadomości przedostają się korporacyjne demony. Rano pracownik - zombie jest wystarczająco zmęczony i nieuważny, by korporacja mogła znowu uzyskać nad nim przewagę. W ten sposób rujnuje się relacje rodzinne, a firma uzyskuje coraz bardziej uzależnionego od niej pracownika.

Nauczyć krowę nie jeść trawy...

Jeśli myślicie, że nie ma nic ważniejszego od firmy to nieco się zastanówcie. Co się stanie, gdy nagle zabraknie was w firmie. Jak dwaj pracownicy, którzy są w dziale poradzą sobie bez ciebie. Kiedy jeszcze rok temu pracowało tam 6 osób? Czy zawali się świat? Nie, świat się nie zawali. Przez pewien czas w dziale będzie pracować dwóch pracowników, a potem albo się przyzwyczają do nowych wyśrubowanych norm, albo... zwolnią się sami, a na ich miejsce korporacja zatrudni niczego nieświadomych nowicjuszy, którzy we dwójkę pociągną cały dział. Przecież nie wiedzą oni, ile ludzi musiało pracować dwa lata wcześniej, by wykonać daną pracę. Ignorancja jest błogosławieństwem... dla korporacji.

W tym czasie kadra zarządzająca urządza sobie szkolenia i rajdy po Polsce, wynajmuje pokoje w drogich hotelach. Kobiety wybierają SPA, mężczyźni korzystają z hostess. Nie martwcie się. Przedsiębiorcze agencje modelek wystawią faktury na... rebranding.

W ramach Projektu Herrenvolk prosimy o zgłaszanie podobnych przypadków, postaramy się przypatrzeć się im bliżej. Oto mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Nie zapomnijcie też wesprzeć nasze działania przez przekazanie darowizny:
Darowizna na rozwój Projektu Herrenvolk